15/06/2021
W cichym korytarzu domu opieki w Queens, Nowy Jork, 98-letnia kobieta drzemie w wózku inwalidzkim. Jej włosy są siwe i splątane, a w zaciśniętej dłoni trzyma zmiętą chusteczkę. Jest pogrążona w świecie snu, nieświadoma wrzawy dobiegającej z telewizora sąsiada. Trudno sobie wyobrazić, że ta krucha postać to Izola Curry – kobieta, która ponad pół wieku temu niemal zmieniła bieg historii Stanów Zjednoczonych, dokonując ataku na jednego z najważniejszych liderów praw obywatelskich.

Pamięć ludzka bywa ulotna, a niektóre wydarzenia, mimo swojej wagi, z czasem znikają z powszechnej świadomości. Historia Izoli Curry jest tego doskonałym przykładem. Przez dziesięciolecia żyła w całkowitej anonimowości, mimo że we wrześniu 1958 roku, niemal dziesięć lat przed zabójstwem Martina Luthera Kinga Jr. przez Jamesa Earla Raya, to właśnie ona próbowała odebrać mu życie. Jej czyn, choć podyktowany chorobą, stanowił moment, w którym przyszłość ruchu na rzecz praw obywatelskich zawisła na włosku.
Kim Była Izola Curry? Korzenie i Pierwsze Oznaki Problemów
Izola Curry, urodzona jako Izola Ware 14 czerwca 1916 roku, była jednym z ośmiorga dzieci dzierżawców w Georgii. Wychowywała się w Adrian, niewielkim mieście położonym około 160 kilometrów na północny zachód od Savannah. Jej edukacja zakończyła się na siódmej klasie. W wieku 21 lat, w 1937 roku, poślubiła mężczyznę o imieniu James Curry. Małżeństwo to przetrwało zaledwie około sześciu miesięcy, po czym para się rozstała.
Po rozstaniu Izola Curry przeniosła się do Nowego Jorku, co zapoczątkowało jej wędrowny tryb życia. W poszukiwaniu stałej pracy jako gosposia, kucharka w barze szybkiej obsługi lub pracownica fabryki, przemieszczała się między Georgią, Florydą, St. Louis i Nowym Jorkiem. Jej życie było naznaczone trudnościami w utrzymaniu zatrudnienia, co, jak się później okazało, było powiązane z narastającymi problemami psychicznymi.
Raporty ze szpitala stanowego Matteawan, do którego trafiła po ataku, rzucają światło na jej wcześniejsze życie. Jedna z sióstr Curry opisała ją jako „dość nieprzyjemne dziecko, które nigdy dobrze nie dogadywało się z innymi członkami rodziny. Często wszczynała kłótnie i była skłonna do zazdrości”. Co ciekawe, jeden z braci Izoli również był pacjentem szpitala stanowego w Georgii, a następnie został umieszczony w stanowej placówce psychiatrycznej w Nowym Jorku, co sugeruje predyspozycje rodzinne do problemów ze zdrowiem psychicznym. Sama Izola przyznała w wywiadach z psychiatrami, że jej stosunki z rodziną były „słabe”.
Zgodnie z aktami sądowymi oraz raportami organów ścigania i psychiatrycznymi, Izola Curry zaczęła cierpieć na urojenia, paranoję i nielogiczne myślenie na kilka lat przed próbą zabicia Kinga. Ten niestabilny stan psychiczny wydaje się przyczyniać do jej trudności w znalezieniu i utrzymaniu pracy. Pod koniec 1958 roku mieszkała w wynajmowanym pokoju w Harlemie i borykała się z problemami finansowymi. Była przekonana, że jest prześladowana przez osoby, których nigdy nie spotkała. Dwóch psychiatrów stwierdziło, że „rozwinęła ideę, iż członkowie NAACP byli komunistami i że to oni utrudniali jej zdobycie i utrzymanie pracy, a także, że wygłaszali o niej obraźliwe uwagi”. Dodatkowo, według raportu psychiatrycznego z października 1958 roku, Curry „wierzyła, że była pod stałą obserwacją, a wszystkie jej ruchy były znane NAACP i dr. Kingowi”. Ta głęboka choroba psychiczna odegrała kluczową rolę w wydarzeniach, które miały nastąpić.
Dramatyczny Dzień w Harlemie: Atak na Ikonę
Rankiem 20 września 1958 roku, Martin Luther King Jr. siedział w domu towarowym Blumstein’s w Harlemie, podpisując egzemplarze swojej pierwszej książki, „Stride Toward Freedom”. Był to rutynowy, publiczny występ, który miał na celu promocję jego dzieła i idei. Nikt nie spodziewał się, że ten dzień niemal stanie się jego ostatnim.
Izola Curry, dręczona swoimi urojeniami, podeszła do Kinga. Zapytała go: „Dlaczego mnie denerwujesz?” A następnie, bez wahania, wbiła siedmiocalowy stalowy otwieracz do listów głęboko w pierś 29-letniego Kinga. Siła uderzenia była tak duża, że otwieracz przebił jego mostek. Zdjęcie opublikowane na pierwszej stronie „New York Daily News” pokazywało Kinga z otwieraczem wystającym z górnej części klatki piersiowej.
Według transkryptu przesłuchania Curry po aresztowaniu, spokojnie powiedziała śledczym, że jej motywem było samozachowanie: „Bo przecież gdyby to nie był on, to byłabym ja, on miał mnie zabić”. W torbie Curry znaleziono również naładowany pistolet Galesi-Brescia, ukryty w biustonoszu. Broń ta została zakupiona rok wcześniej w Daytona Beach za 26 dolarów. Curry twierdziła, że nigdy wcześniej nie wyjmowała jej z domu, aż do 20 września. Zapewniała, że nie miała zamiaru strzelać do Kinga, a pistolet był jej potrzebny jedynie do ochrony, na wypadek gdyby zwolennicy pastora ją zaatakowali. Na pytanie, dlaczego umieściła broń w biustonoszu, a nie w torebce, odpowiedziała z przerażającą logiką: „A co, gdybym upuściła torbę i zabezpieczenie by się wyłączyło, a ktoś niewinny zostałby ranny?”. Troska ta nie była widoczna kilka godzin wcześniej, gdy z taką siłą zaatakowała Kinga.
Świadkowie natychmiast obezwładnili Curry. King został przewieziony do Harlem Hospital, gdzie chirurdzy walczyli o jego życie. Lekarze stwierdzili, że gdyby otwieracz został wyciągnięty z jego klatki piersiowej na miejscu, King prawdopodobnie zmarłby w sklepie. Ostrze otwieracza znajdowało się na krawędzi aorty, głównej tętnicy, a jej przebicie oznaczałoby natychmiastową śmierć.
Życie po Ataku: Szpital Psychiatryczny i Refleksje Kinga
Po aresztowaniu Izola Curry została uznana za „w takim stanie szaleństwa”, że nie była w stanie zrozumieć zarzutów o usiłowanie morderstwa i, w konsekwencji, nie była w stanie pomóc w swojej obronie. W listopadzie 1958 roku, dwa miesiące po ataku, została skierowana do Matteawan State Hospital for the Criminally Insane w Fishkill, Nowy Jork. W chwili przyjęcia do placówki stanowego Departamentu Korekcji miała 42 lata. Wiadomości o jej umieszczeniu w szpitalu pojawiły się w różnych gazetach, w tym w „The New York Times”, który poświęcił temu wydarzeniu trzy akapity. Był to ostatni raz, kiedy miejsce pobytu Izoli Curry lub jej stan były przedmiotem zainteresowania prasy.
Martin Luther King Jr. często wspominał atak w Harlemie w dekadzie między dźgnięciem nożem a swoim zabójstwem, podkreślając, jak blisko był śmierci tamtego sobotniego popołudnia w domu towarowym Blumstein’s. W rzeczywistości, w przemówieniu „Promised Land”, które wygłosił w Memphis dzień przed śmiercią, King odniósł się do Curry:
„Wiecie, kilka lat temu byłem w Nowym Jorku, podpisując pierwszą książkę, którą napisałem. I siedząc tam, podpisując książki, podeszła do mnie pewna obłąkana czarnoskóra kobieta. Zanim się zorientowałem, zostałem ugodzony nożem przez tę obłąkaną kobietę. Zostałem przewieziony do Harlem Hospital. To było ciemne sobotnie popołudnie. Ostrze przeszło, a zdjęcia rentgenowskie ujawniły, że czubek ostrza znajdował się na krawędzi mojej aorty, głównej tętnicy. A gdy ta zostanie przebita, tonie się we własnej krwi, to jest koniec.” King dodał: „Następnego ranka w 'The New York Times' ukazało się, że gdybym tylko kichnął, umarłbym.”
Na zakończenie ostatniego przemówienia w swoim życiu, King zauważył, że gdyby kichnął, przegapiłby dekadę przełomowych wydarzeń, w tym uchwalenie Ustawy o Prawach Obywatelskich, marsze w Selmie, protesty Freedom Riders i Marsz na Waszyngton, gdzie wygłosił swoje słynne przemówienie „Mam marzenie”. Rozważając to, co mogłoby się nigdy nie wydarzyć, King powiedział: „Jestem tak szczęśliwy, że nie kichnąłem”.
W oświadczeniu wydanym 10 dni po ataku King wyraził, że nie czuje „żadnej niechęci” do Curry, dodając, że wierzy, iż „rozsądni ludzie zrobią wszystko, co w ich mocy, aby upewnić się, że otrzyma pomoc, której najwyraźniej potrzebuje, aby stać się wolnym i konstruktywnym członkiem społeczeństwa”. Po pięciotygodniowej rekonwalescencji w Nowym Jorku, King wrócił do Montgomery i powiedział zwolennikom na lotnisku, że jest „głęboko zmartwiony, że zaburzona kobieta zraniła się, próbując zranić mnie”. King oświadczył: „Nie żywię do niej goryczy” i powtórzył nadzieję, że Curry otrzyma leczenie, które pozwoli jej stać się „konstruktywnym obywatelem w zintegrowanym społeczeństwie, gdzie zdezorganizowana osobowość nie musi stanowić zagrożenia dla nikogo”.
Po przesłuchaniu policyjnym Curry została szybko skierowana na obserwację do oddziału psychiatrycznego Bellevue Hospital. Chociaż na oddziale była „zazwyczaj współpracująca i potulna”, Curry miała skłonność do pobudzenia i ekscytacji. „Podczas tych epizodów jest bardzo wymagająca i czasami groziła ucieczką. Zauważono również, że stawała się groźna i agresywna” – czytamy w raporcie psychiatrycznym.
U Curry zdiagnozowano schizofrenię paranoidalną przez dwóch psychiatrów, którzy stwierdzili, że miała IQ 70, „nisko przeciętną inteligencję” i znajdowała się w ciężkim „stanie szaleństwa”. Sędzia z Manhattanu później zgodził się z wnioskiem psychiatrów, że Curry – która została oskarżona o usiłowanie morderstwa – powinna zostać umieszczona w Matteawan State Hospital for the Criminally Insane. Po przyjęciu do Matteawan, Curry nie okazywała skruchy za atak na Kinga. Pozostawała „ogólnie podejrzliwa, zamknięta w sobie i niechętna korekcie. Czasami była wredna i agresywna” – odnotowali urzędnicy w podsumowaniu klinicznym. Czasami wydawało się, że Curry odpowiada na głosy w swoim pokoju. Pewnego razu mówiła o zabiciu kogoś tam, mówiąc: „Ten sukinsyn, pastor King, powinien tu być”. W wywiadzie z personelem szpitala, Curry zaprzeczyła, że „ktokolwiek namówił ją” do skrzywdzenia Kinga. Atak, jak powiedziała Curry, „był całkowicie jej własnym pomysłem”, zgodnie z raportem z Matteawan.
Długie Lata Anonimowości i Nowe Odkrycia
Po ataku na Kinga, Izola Curry zniknęła w systemie korekcyjno-psychiatrycznym stanu Nowy Jork, najwyraźniej nigdy więcej nie mając być słyszana publicznie. Szczegóły dotyczące jej konkretnego leczenia w Matteawan są niedostępne, a dostęp do jej akt – będących obecnie w posiadaniu Archiwum Stanu Nowy Jork – jest ograniczony ze względu na prawo stanu dotyczące higieny psychicznej.
Jednak list z 1980 roku od Biura Higieny Psychicznej Stanu Nowy Jork dostarcza ogólnych informacji na temat pobytu Curry w Matteawan. Według listu, Curry spędziła prawie 14 lat w placówce w północnej części stanu Nowy Jork, zanim w marcu 1972 roku została przeniesiona do Manhattan Psychiatric Center na Ward’s Island w górnej części Manhattanu. Spędziła tam około roku, zanim urzędnicy umieścili ją w domu w Rosedale, Queens, u kobiety certyfikowanej w ramach stanowego programu „Family Care”, aby zapewnić opiekę rezydencyjną osobom zdiagnozowanym z chorobami psychicznymi.
W chwili pisania listu z 1980 roku, psychiatra stanowy poinformował, że Curry spędziła poprzednie siedem lat w programie „Family Care”, okresie, podczas którego „nie było incydentów wrogości ani agresywności, a ona była w stanie zadowalająco funkcjonować w domu i społeczności”. Dr Avram Finger dodał, że urojenia Curry „są obecnie nieobecne i nie wymagała leków psychotropowych przez ostatnie 4 lata”. Dodatkowo, po badaniu przez panel urzędników Manhattan Psychiatric Center, Curry została uznana za „spójną, rzeczową, współpracującą i nie stanowiącą obecnego zagrożenia dla siebie ani innych”.
Curry pozostała w programie „Family Care”, najwyraźniej mieszkając w co najmniej jednym innym domu w Queens od czasu, gdy dr Finger przedstawił aktualizację jej stanu. Przez dziesięciolecia próbowano ustalić, co stało się z kobietą, która omal nie zabiła lidera praw obywatelskich. Sprawdzenie różnych baz danych i szerokiej gamy publicznych rejestrów – nieruchomości, telefonów, procesów sądowych, rejestracji samochodów, wyroków cywilnych, list wyborców i praw jazdy – nie ujawniło żadnych śladów Curry (ani nikogo innego o imieniu „Izola Curry”). Trudno było nie wyciągnąć wniosku, że Curry nie żyje. Aktuarialnie rzecz biorąc, wydawało się prawdopodobne, że zmarła, być może dziesięciolecia wcześniej. Mimo to, nigdy nie opublikowano żadnych nekrologów ani zawiadomień o śmierci Curry. Jej nazwisko nigdy nie pojawiło się również w kompleksowym indeksie zgonów prowadzonym przez Social Security Administration.
Aż do niedawna. W trakcie ponownego, co kilka lat, poszukiwania Curry, reporter odkrył, że „Izola Curry” zarejestrowała się do głosowania z adresu w Queens trzy miesiące przed wyborami prezydenckimi w 2012 roku. Kopia formularza rejestracji wyborców Curry, uzyskana od Nowojorskiej Rady Wyborczej, zawierała adres domowy przy Hillside Avenue i była opatrzona pieczęcią „NURSING HOME”. Co najważniejsze, dokument ten zawierał również datę urodzenia wyborcy: 14 czerwca 1916 roku – identyczną z datą urodzenia „obłąkanej czarnoskórej kobiety”, która próbowała zamordować Kinga.
Okazało się, że Izola Curry mieszkała w Queens przez około 40 lat. Mimo zamieszkiwania w przeważnie afroamerykańskich społecznościach, wydaje się, że wywołała niewiele, jeśli w ogóle, uwagi. Co jest zrozumiałe, ponieważ szczegóły ataku na Kinga – nie mówiąc już o nazwisku jego napastniczki – są w dużej mierze zapomniane w historii. W rzeczywistości większość Amerykanów nie byłaby w stanie wymienić nazwiska mężczyzny, któremu faktycznie udało się zamordować lidera praw obywatelskich.
Izola Curry Dziś: Anonimowość i Zapomnienie
Dziś Izola Curry mieszka w domu opieki Hillside Manor w Jamajce, Queens. Jest to prosta placówka z 300 łóżkami, położona przy ruchliwej Hillside Avenue. 98-latka zajmuje mały pokój z pojedynczym łóżkiem, z którego widać tylny parking. Obok jej łóżka stoi chodzik i stolik, który zdaje się mieścić całość jej dobytku – stos książek, kilka oprawionych zdjęć i małe, różowe pluszowe zwierzątko.
Podczas niedawnej wizyty reporter zastał drzemającą Curry, zaparkowaną w wózku inwalidzkim przed swoim pokojem o 11 rano. Dziesięciu innych mieszkańców znajdowało się w podobnej sytuacji, rozrzuconych po korytarzu w swoich wózkach inwalidzkich. Niektórzy spali, wszyscy byli cisi.
Kiedy 98-letnia Curry obudziła się, przywitała reportera uśmiechem. „Pani Curry uwielbia rozmawiać” – zawołała wesoła opiekunka, przechodząc korytarzem. Podczas 30-minutowej rozmowy Curry mówiła z trudem i czasami mamrotała odpowiedzi, które były trudne do rozszyfrowania. W pewnym momencie poprosiła swojego gościa, aby przyniósł krzesło z jej pokoju, żeby nie musiał stać nad nią.
Chociaż Curry opisała swoją codzienną rutynę – wstaje o 5:30 rano, idzie spać około 22:00, a w międzyczasie niewiele się dzieje – oraz jak trafiła do domu opieki, na pytania dotyczące Kinga i ataku zareagowała zmarszczeniem brwi i pustym spojrzeniem. Nie wspominała o ataku, ale odniosła się do „1958 roku” i powiedziała, że w tym roku została umieszczona w „szpitalu dla kryminalnie chorych psychicznie”.
Curry, jedno z ośmiorga dzieci dzierżawców w Georgii, powiedziała, że nie ma już żyjących członków rodziny. Nosząc bransoletkę identyfikacyjną na nadgarstku, Curry powiedziała, że trafiła do Hillside Manor kilka lat temu, po tym, jak zraniła nogę w wyniku upadku, mieszkając w prywatnym domu „Family Care” w Queens. Na koniec niedawnej wizyty, opiekunka z Hillside Manor podeszła do Curry, aby poinformować ją, że wkrótce zostanie podany obiad. Kiedy reporter zapytał, jak smakuje jej jedzenie w domu, Curry zauważyła, że niewiele je, ponieważ dba o wagę. Kiedy powiedziano jej, że to rzadko jest zmartwieniem dla kogoś zbliżającego się do setki, Curry szeroko uśmiechnęła się do swojego gościa. Kiedy zaczęła kierować się w stronę jadalni – najpierw ciągnąc się za poręcz na ścianie – Curry przyjęła propozycję pchnięcia. Ale gdy jadalnia była bliżej, zaczęła używać prawej nogi do pchnięcia skrzypiącego wózka inwalidzkiego do przodu. „Poradzę sobie stąd” – powiedziała Curry, kierując się sama w głąb korytarza.
Często Zadawane Pytania
Kto zaatakował Martina Luthera Kinga Jr. w 1958 roku?
Martin Luther King Jr. został zaatakowany przez Izolę Curry we wrześniu 1958 roku w Harlemie, Nowy Jork. Curry, cierpiąca na urojenia, wbiła mu w pierś siedmiocalowy otwieracz do listów, gdy podpisywał książki w domu towarowym.
Dlaczego Izola Curry zaatakowała MLK?
Izola Curry cierpiała na ciężką chorobę psychiczną, zdiagnozowaną jako schizofrenia paranoidalna. Była przekonana, że Martin Luther King Jr. i liderzy NAACP spiskują przeciwko niej, szpiegują ją i uniemożliwiają jej zdobycie zatrudnienia. Jej motywem, jak sama twierdziła, było samozachowanie, wierzyła, że King miał ją zabić.
Co stało się z Izolą Curry po ataku?
Po ataku Izola Curry została aresztowana i uznana za niepoczytalną. Została umieszczona w Matteawan State Hospital for the Criminally Insane w Nowym Jorku. Spędziła tam prawie 14 lat, zanim została przeniesiona do innych placówek psychiatrycznych, a następnie do programu opieki rodzinnej („Family Care”) w Queens.
Jakie były konsekwencje ataku dla MLK?
Martin Luther King Jr. został poważnie ranny; otwieracz do listów znajdował się na krawędzi jego aorty. Przeszedł operację ratującą życie i długą rekonwalescencję. King często wspominał ten incydent, podkreślając, jak blisko był śmierci, i zastanawiając się, co by się stało, gdyby zmarł – prawdopodobnie przegapiłby wiele kluczowych wydarzeń w ruchu na rzecz praw obywatelskich.
Czy Izola Curry odzyskała zdrowie?
Raporty z lat 80. XX wieku wskazywały, że urojenia Izoli Curry były wówczas nieobecne i nie wymagała leków psychotropowych. Została uznana za „spójną, rzeczową, współpracującą i nie stanowiącą obecnego zagrożenia dla siebie ani innych”. Jednak w późniejszym wieku, w domu opieki, wykazywała brak wspomnień dotyczących ataku, choć pamiętała pobyt w „szpitalu dla kryminalnie chorych psychicznie” w 1958 roku.
Gdzie Izola Curry spędziła resztę życia?
Po opuszczeniu szpitali psychiatrycznych Izola Curry spędziła około 40 lat w programie „Family Care” w Queens, Nowy Jork, żyjąc w anonimowości. W ostatnich latach swojego życia, po upadku i kontuzji nogi, została przyjęta do domu opieki Hillside Manor w Jamajce, Queens, gdzie zmarła w wieku 98 lat.
Zainteresował Cię artykuł Izola Curry: Kobieta, która Zaatakowała M.L. Kinga", "kategoria": "Historia? Zajrzyj też do kategorii Kulinaria, znajdziesz tam więcej podobnych treści!
